Mój avatararchiwum
Augustus Iulius Iunius Maius Aprilis Martius Februarius Ianuarius 2010 December November October September Augustus Iulius Iunius Maius Aprilis Martius Februarius Ianuarius 2009 December November October September Augustus Iulius Iunius Maius Aprilis Martius Februarius Ianuarius 2008 December November October September Augustus Iulius Iunius Maius linki
Mgła Mroku Anastasis Alchemix Vampiria Minutes Of Pain Diva Satanica M-V Naamahs Child Iskierka Na Zawsze Malchance Jzaam Cognac Luna Szarada Fragrantia Astarte Bruxa Chwila Ciszy Sunlight krytycy Snów Gensi moje inne Sny tu kiedyś Śniłam chwile uchwycone obiektywem realizm prywatny poetycko Mistrz i Małgorzata poema wiersze Senny mix lingua latina omnibus sennik wikipedia ulubienikadr-insomnia.blog4u.plLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 44325 osób |
068. odi profanum vulgus et arceo...nienawidzę ciemnego tłumu i trzymam się odeń z daleka... [Horatius]* a jednak jest jakaś zmiana, choć nie we mnie samej... powietrze wokół zmieniło zapach, wzbogacone o ledwie wyczuwalne nowe nuty... ty ich nawet nie dostrzeżesz... ta różnica jest dla ciebie zbyt subtelna... dla ciebie wszystko jest takie, jakim było wczoraj... nie rozglądasz się, serce twe nie przyspiesza... myśli masz spokojne... nieświadom niczego zagadujesz mnie o banały... odpowiadam na pytania uprzejmie, choć z lekko drwiącym uśmiechem... na to też nie zwracasz uwagi... ach, jakże chciałabym zacisnąć dłonie na twych ramionach i potrząsnąć tobą, byś się ocknął... wzbiera we mnie gniew... chcę krzyknąć, że jesteś ślepy i nic nie rozumiesz... jesteś bezsenny... nic z tego nie będzie... odwracam się i idę swoją drogą... * mon Corbeau Noir, mój Czarny Kruk, powrócił... o zmierzchu przysiadł na parapecie, jak zawsze... zamknęłam oczy podając mu dłoń... * Pont au Double... woda leniwie szumi pod mostem... paryski bruk jest suchy i gorący... brak mi romantycznych spacerów w deszczu o północy... — Wypowiedz zaklęcie, mon Éternel Dame, a nad Paryż nadpłyną ciemne chmury. — słyszę głos Czarnego Kruka. — Zaśnij, mon petite amie, wtedy na tym bruku, pojawią się kałuże, a w nich odbite światło ulicznych latarni. dzwony Katedry rozpoczęły swój śpiew, St. Julien im odpowiada... po chwili całe miasto wibruje dźwiękiem... zaczyna padać... — La pluie. — szepnął mój towarzysz — Tak jak chciałaś. srebro księżyca mieniło się w kroplach deszczu spływających po jego czarnych włosach... staliśmy nieruchomo, wpatrzeni w siebie, a obok przemykali ludzie, skryci pod parasolami... — W obłędnym chaosie paryskiego ruchu ulicznego spotyka się dwa rodzaje przechodniów: spieszących się i nieżywych. *** — przypomniałam sobie dawno zasłyszany cytat. zaśmiałam się i ruszyłam w górę, na sam szczyt katedry... dzwony zamilkły... groteskowe oblicza kamiennych diabłów przyciągają wzrok... pieszczę czule ich szare twarze... wyczuwam pod palcami każdą najmniejszą nierówność... wpatruję się w ślepe oczy i składam pocałunek na zimnych, chropowatych wargach... potem odchylam głowę do tyłu, a wszechobecną ciszę przerywa mój śmiech... granitowe maszkarony wciąż milczą... martwe, nieświadome, że z nich kpię... mon Corbeau Noir, mój Czarny Kruk, przygląda się tej zabawie... ![]() noc jeszcze taka młoda, a Paryż pełen jest mostów i dachów, na których można tańczyć walca... tyle serc zabije tu dla nas, jeśli tylko ich zapragniemy... ___________________________ *** Jean Renoir
24/08/2009 [Powrót] dodaj coś od siebie
|
||||||||||||